Co powinno być w rozdzielnicy elektrycznej? Planowanie rozdzielnicy w domu krok po kroku

Rozdzielnica, w której „jakoś to się upchnęło”, zwykle ujawnia swoje wady dopiero po zakończeniu prac. Nagle brakuje miejsca na dodatkowy obwód, trudno ustalić, które zabezpieczenie odpowiada za konkretne pomieszczenie, a zadziałanie jednego RCD pozbawia zasilania znaczną część domu. Dlatego projekt rozdzielnicy elektrycznej w domu warto opracować przed rozpoczęciem prefabrykacji, najlepiej równolegle z projektem instalacji, bilansem mocy i ustaleniami dotyczącymi wyposażenia budynku.

Nie chodzi przy tym wyłącznie o wygodę wykonawcy. Instalacja elektryczna w budynku musi spełniać wymagania przepisów techniczno-budowlanych, a rozwiązania projektowe powinny uwzględniać odpowiednie Polskie Normy, w szczególności serię PN-HD 60364 dotyczącą instalacji elektrycznych niskiego napięcia.

Dobrze przygotowany projekt czy plan rozdzielnicy nie jest więc rysunkiem wykonywanym wyłącznie „do dokumentacji”. To narzędzie wykonawcze, które porządkuje podział obwodów, dobór zabezpieczeń, układ aparatury, sposób prowadzenia przewodów oraz późniejsze pomiary. Inwestor otrzymuje czytelną instalację, a wykonawca ogranicza ryzyko przeróbek i problemów podczas uruchomienia.

Co zgodnie z rozporządzeniem musi znaleźć się w rozdzielnicy elektrycznej?

Podstawowym dokumentem, od którego warto rozpocząć, jest Rozporządzenie Ministra Infrastruktury z 12 kwietnia 2002 r. w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie.

Szczególnie istotny dla projektowania rozdzielnicy jest § 183 ust. 1. Przepis wymaga stosowania w instalacjach elektrycznych m.in. oddzielnego przewodu ochronnego i neutralnego w obwodach rozdzielczych i odbiorczych, urządzeń ochronnych różnicowoprądowych, wyłączników nadprądowych w obwodach odbiorczych, zasady selektywności zabezpieczeń, połączeń wyrównawczych oraz urządzeń ochrony przeciwprzepięciowej. Wymienione są również złącze instalacji elektrycznej budynku i – tam, gdzie wymagają tego przepisy – przeciwpożarowy wyłącznik prądu.

Nie oznacza to, że każdy wymieniony w § 183 element musi fizycznie znajdować się w jednej domowej rozdzielnicy. Przykładowo złącze znajduje się zwykle poza nią, podobnie jak główne połączenia wyrównawcze są elementem całej instalacji budynku. Z punktu widzenia projektu rozdzielnicy wymagania te trzeba jednak uwzględnić jako część jednego systemu ochrony.

W praktyce w typowej rozdzielnicy domu jednorodzinnego należy więc przewidzieć przede wszystkim aparaturę umożliwiającą odłączanie zasilania, zabezpieczenia nadprądowe poszczególnych obwodów, wymaganą ochronę różnicowoprądową, ochronę przeciwprzepięciową oraz właściwie wykonane tory PE i N. Konkretny układ aparatów musi już wynikać z projektu, parametrów instalacji i zastosowanego układu sieciowego.

Warto zwrócić uwagę również na § 183 ust. 1 pkt 5, który wprost wymienia zasadę selektywności zabezpieczeń. Oznacza to, że rozdzielnica nie powinna być zbiorem przypadkowo dobranych aparatów – sposób ich doboru powinien ograniczać skutki awarii możliwie do części instalacji, w której rzeczywiście wystąpiło uszkodzenie.

Od czego zacząć projekt rozdzielnicy elektrycznej w domu

Punktem wyjścia nie powinien być wybór wyłączników nadprądowych ani liczby rzędów obudowy. Najpierw trzeba ustalić jakie będą odbiorniki i jaki jest sposób użytkowania budynku.

Inaczej będzie wyglądała rozdzielnica niewielkiego domu z kuchnią gazową, a inaczej instalacja budynku wyposażonego w płytę indukcyjną, pompę ciepła, rekuperację, klimatyzację, fotowoltaikę, magazyn energii, automatykę budynkową i ładowarkę samochodu elektrycznego.

Rysunek nr 1 – Przykład prostej oraz złożonej rozdzielnicy dla instalacji w domu jednorodzinnym (źródło: strefaelektryki.pl)

Na początku należy ustalić między innymi układ sieci zasilającej, moc przyłączeniową, zabezpieczenie przedlicznikowe, liczbę faz oraz przewidywane odbiorniki. Dopiero na tej podstawie można przeprowadzić bilans mocy, zaplanować obwody i dobrać zabezpieczenia.

Przy bardziej rozbudowanych instalacjach warto przygotować kompletny projekt rozdzielnicy jeszcze przed jej prefabrykacją. Takie projekty wykonuję również dla inwestorów i wykonawców – dzięki temu przed zakupem aparatury można uporządkować obwody, zabezpieczenia i rozmieszczenie elementów, zamiast poprawiać gotową rozdzielnicę na budowie.

Kolejnym krokiem jest podział instalacji na logiczne obwody. Nie chodzi o sztuczne zwiększanie liczby modułów, lecz o bezpieczeństwo, wygodę użytkowania oraz ograniczenie skutków pojedynczej awarii.

W typowym domu osobne obwody przewiduje się zwykle dla:

  • oświetlenia poszczególnych kondygnacji lub stref,
  • gniazd ogólnego przeznaczenia,
  • obwodów kuchennych,
  • odbiorników dużej mocy, takich jak płyta indukcyjna, piekarnik, pompa ciepła czy podgrzewacz wody,
  • urządzeń technicznych, np. rekuperatora, pieca gazowego, klimatyzacji
  • garażu, bramy i instalacji zewnętrznych,
  • urządzeń wymagających zasilania trójfazowego.

Ostateczny podział zawsze powinien wynikać z konkretnego budynku. Lodówkę można przykładowo zasilić z wydzielonego obwodu, jeżeli inwestor chce ograniczyć ryzyko jej przypadkowego wyłączenia zabezpieczając ją wyłącznikem RCBO, aby wyeliminować także wpływ zadziałania zbiorczego RCD na to konkretne urządzenie. Podobnie podzielenie oświetlenia na kilka obwodów sprawia, że zadziałanie jednego zabezpieczenia nie pozostawi całego domu w ciemności.

Po co schemat rozdzielnicy?

Schemat pozwala szybko odpowiedzieć na kilka pytań: skąd przychodzi zasilanie do danego aparatu, przez jakie aparaty przechodzi, jakie zabezpieczenie odpowiada za dany obwód i jaki kabel wychodzi z rozdzielnicy?

 

Rysunek nr 2 – Fragment schematu rozdzielnicy z automatyką budynkową zawierający RCD, MCB, złączki, moduł automatyki i inne elementy (źródło: zpe24.pl)

Na schemacie należy oznaczyć zastosowaną aparaturę: urządzenie służące do odłączania, ogranicznik przepięć, RCD lub RCBO, wyłączniki nadprądowe oraz – jeśli występują – styczniki, przekaźniki, aparaturę sterującą czy elementy automatyki, a na koniec czasem nawet złączki listwowe czy inne zaciski.

Każdy obwód powinien mieć jednoznaczny numer i opis. Warto również podać typ i przekrój przewodu oraz liczbę żył. Przy odbiornikach trójfazowych trzeba odpowiednio oznaczyć aparat oraz przypisanie faz.

Sam schemat jednokreskowy nie powinien być jednak mylony z widokiem rozmieszczenia aparatury. To dwa różne, wzajemnie uzupełniające się dokumenty. Schemat pokazuje zależności elektryczne, natomiast widok rozdzielnicy wskazuje fizyczne położenie aparatów.

Jeżeli ktoś chce najpierw samodzielnie uporządkować wyposażenie i sprawdzić, ile miejsca może zająć planowana aparatura, rozdzielnicę można również wstępnie zaplanować online na strefaelektryki.pl. Taki etap jest szczególnie przydatny przed wyborem obudowy.

Rysunek nr 3 – Widok aparatów w module planowania rozdzielnic (źródło: strefaelektryki.pl)

 

RCD, RCBO i ochrona przeciwporażeniowa

Jednym z najważniejszych zapisów rozporządzenia jest § 183 ust. 1 pkt 3, zgodnie z którym w instalacji należy stosować urządzenia ochronne różnicowoprądowe uzupełniające podstawową ochronę przeciwporażeniową i ochronę przed powstaniem pożaru, powodujące w warunkach uszkodzenia samoczynne wyłączenie zasilania.

Samo stwierdzenie „jest różnicówka” nie przesądza jednak o prawidłowym zaprojektowaniu instalacji. Szczegółowe zasady ochrony przed porażeniem określa m.in. PN-HD 60364-4-41:2017-09. Norma zawiera wymagania dotyczące samoczynnego wyłączenia zasilania oraz dodatkowej ochrony RCD, w tym wymagania odnoszące się do obwodów gniazd i obwodów oświetleniowych.

W praktyce stosowanie jednego RCD dla kilkunastu obwodów jest rozwiązaniem problematycznym. Jedno uszkodzenie lub odpowiednio duża suma prądów upływu może wtedy pozbawić zasilania znaczną część domu.

Znacznie większą niezależność daje podział instalacji pomiędzy kilka RCD albo zastosowanie RCBO, czyli aparatów łączących funkcję zabezpieczenia nadprądowego i różnicowoprądowego dla konkretnego obwodu. To rozwiązanie droższe, ale bardzo wygodne eksploatacyjnie – awaria jednego obwodu nie musi wpływać na pozostałe.

Nie należy również automatycznie zakładać jednego typu RCD dla wszystkich urządzeń. Falownik, pompa ciepła, ładowarka EV, klimatyzator czy płyta indukcyjna zawierają układy energoelektroniczne. Wymagany typ zabezpieczenia różnicowoprądowego powinien wynikać z projektu, charakterystyki urządzenia oraz dokumentacji jego producenta.

Więcej na temat doboru RCD czy RCBO dowiesz się z artykułu Jak dobrać wyłącznik różnicowoprądowy w domu. 

Wyłączniki nadprądowe – nie wszystko musi być na B16

Rozporządzenie w § 183 ust. 1 pkt 4 wymaga stosowania wyłączników nadprądowych w obwodach odbiorczych. Nie określa jednak, że każde gniazdo ma być zabezpieczone wyłącznikiem B16, każdy obwód oświetleniowy aparatem B10, a każdy większy odbiornik wyłącznikiem o charakterystyce C.

Takie wartości są często spotykane w instalacjach domowych, ale nie powinny być traktowane jak uniwersalna zasada projektowa.

Dobór zabezpieczenia powinien być powiązany przede wszystkim z kablem, sposobem jego ułożenia, parametrami obwodu oraz odbiornikiem znajdującym się na jego końcu. Wyłącznik nadprądowy ma chronić instalację przed skutkami przeciążeń i zwarć, dlatego jego prądu znamionowego nie można dobierać wyłącznie na podstawie informacji, że dany obwód zasila „gniazda”, „oświetlenie” czy „pompę ciepła”.

Znaczenie mają między innymi:

  • przekrój i materiał żył kabla,
  • obciążalność długotrwała kabla w danych warunkach,
  • sposób jego ułożenia,
  • temperatura otoczenia,
  • liczba obciążonych żył i grupowanie kabli,
  • długość obwodu i spadek napięcia,
  • spodziewany prąd obciążenia,
  • prąd rozruchowy odbiornika,
  • impedancja pętli zwarcia i warunki samoczynnego wyłączenia zasilania,
  • spodziewany prąd zwarciowy,
  • wymagania producenta zasilanego urządzenia.

Zagadnienia dotyczące doboru i montażu oprzewodowania opisuje PN-HD 60364-5-52:2011 wraz z późniejszymi zmianami. Norma obejmuje m.in. obciążalność kabli, ich przekroje, spadki napięcia oraz sposób wykonania instalacji.

B10, B16, C16 – co właściwie oznaczają te symbole?

Pierwsza część oznaczenia określa charakterystykę wyzwalania, natomiast liczba określa prąd znamionowy wyłącznika.

Przykładowo B16 to wyłącznik o charakterystyce B i prądzie znamionowym 16 A. C16 również ma prąd znamionowy 16 A, ale inną charakterystykę działania członu zwarciowego. Nie oznacza to więc, że C16 jest po prostu „mocniejszym B16”.

Najczęściej spotykamy charakterystyki B, C i D. Różnią się one przede wszystkim zakresem zadziałania członu elektromagnetycznego, czyli szybkiego wyłączenia przy dużym prądzie zwarciowym:

  • B – od 3 do 5 × In – typowa dla obwodów o niewielkich prądach załączeniowych, np. gniazd i oświetlenia.
  • C – od 5 do 10 × In – stosowana przy odbiornikach o większych prądach załączeniowych, np. niektórych silnikach, transformatorach czy urządzeniach technicznych.
  • D – od 10 do 20 × In – przeznaczona dla odbiorników o bardzo dużych prądach załączeniowych; w typowej instalacji domowej stosowana rzadko.

Przykładowo dla B16 człon elektromagnetyczny działa w zakresie 48–80 A, dla C16 – 80–160 A, a dla D16 – 160–320 A. Z tego powodu zmiana B16 na C16 nie jest tylko sposobem na uniknięcie niepożądanego wyłączania przy rozruchu – wymaga również sprawdzenia, czy prąd zwarciowy będzie wystarczająco duży, aby zabezpieczenie zadziałało w wymaganym czasie.

Przy sprawdzaniu warunku samoczynnego wyłączenia często przyjmuje się górną granicę tego zakresu, czyli odpowiednio 5 × In dla B, 10 × In dla C i 20 × In dla D.

Kiedyś charakterystyka C kojarzyła się głównie z obwodami zasilającymi silniki elektryczne. W przemyśle stosuje się typowe zabezpieczenia silnikowe, ale w domach do zasilania obwodu gniazda siłowego do którego okazjonalnie podłacza się piłę raczej stosowane są wyłączniki nadprądowe o charakterystyce C. Coraz częściej charakterystykę C stosuje się też w obwodach oświetlenia LED, gdyż takie źródła światła również mogą mieć duży prąd rozruchu choć tutaj nie mówimy o klasycznym rozruchu jak przy silniku a raczej o prądzie udarowym przy załączeniu (z ang. inrush current). Jest to spowodowane gwałtownym ładowaniem kondensatorów w układach zasilających diody LED po podaniu zasilania na lampę. 

Dla typowego obwodu wykonanego kablem YDYp 3×2,5 mm² najczęściej spotkamy wyłącznik B16. Nie oznacza to jednak, że połączenie „2,5 mm² = B16” działa w każdych warunkach. Obciążalność przewodu zależy również od sposobu jego ułożenia, temperatury, grupowania z kolejnymi kablami i szeregu innych czynników.

Podobnie jest z oświetleniem. Przy kablu 3×1,5 mm² często stosuje się B10, ale jeżeli rzeczywiste obciążenie obwodu jest niewielkie, w określonych rozwiązaniach może pojawić się również zabezpieczenie o niższym prądzie znamionowym, np. B6. Wyłącznik nie musi mieć największej wartości, na jaką potencjalnie pozwala kabel. 

Podsumowując, zamiast standardowego zabezpieczenia B16 na gniazda, możemy zastosować z powodzeniem B10 i zasilić taki obwód kablem YDYp 3×1,5, jeśli zasila obwód gniazd w sypialni czy pokoju dziecka, gdzie największym obciążeniem najczęściej jest ładowarka do telefonu lub lampka nocna podłączona do gniazda przy łóżku w sypialni, czy też komputer w pokoju dziecka.

Zastosowanie mniejszego amperażu zabezpieczenia może mieć szczególne znaczenie przy bardzo długich obwodach, ponieważ wraz ze wzrostem długości kabla rośnie impedancja pętli zwarcia, a tym samym maleje prąd, który popłynie podczas wystąpienia takiego zwarcia w obwodzie. Przykładowo, jeśli jakość sieci zasilającej jest niska i impedancja pętli zwarcia na wejściu instalacji wynosi aż 1,50 Ω, to przy około 80 m takiego obwodu możemy znaleźć się już w pobliżu granicy zapewniającej pewne zadziałanie członu elektromagnetycznego B16, gdyż prąd może spaść poniżej wymaganej dla B16 wartości 80A. Możemy wtedy zastosować wyłącznik B10 dla którego wymagany prąd zwarciowy to 50A, więc zabezpieczenie powinno zadziałać bez problemu. Jest to przykład poglądowy – w rzeczywistym obwodzie należy posługiwać się zmierzoną lub obliczoną impedancją pętli zwarcia oraz sprawdzić również spadek napięcia i obciążalność danego kabla.

A co z B20, B25 czy B32?

Takie wartości również mogą pojawić się w instalacji domowej. Nie należy jednak „zwiększać bezpiecznika”, ponieważ B16 wyłącza się podczas pracy urządzenia.

Jeżeli odbiornik wymaga przykładowo zabezpieczenia 20 A albo 32 A, trzeba zaprojektować cały obwód pod takie obciążenie. Może to oznaczać zastosowanie większego przekroju kabla, sprawdzenie spadku napięcia, warunków zwarciowych oraz parametrów przyłącza, w tym zabezpieczenia przedlicznikowego, aby przypadkiem nie zastosować do zabezpieczneia pojedynczego obwodu wyłącznika, o wyższym prądzie znamionowym niż zabezpieczenie przedlicznikowe. 

Dobrze widać to na przykładzie ładowarki samochodu elektrycznego. Trójfazowa ładowarka 11 kW będzie stawiała instalacji inne wymagania niż urządzenie 22 kW. Samo zastąpienie wyłącznika 3P B16 aparatem 3P B32 bez sprawdzenia pozostałych elementów obwodu byłoby poważnym błędem.

Zdolność zwarciowa wyłącznika też ma znaczenie

Na oznaczeniu aparatu znajduje się nie tylko charakterystyka i prąd znamionowy. Wyłącznik musi mieć również odpowiednią znamionową zdolność wyłączania zwarciowego w odniesieniu do spodziewanego prądu zwarciowego w miejscu jego instalacji.

W aparaturze przeznaczonej do instalacji mieszkaniowych spotkamy przykładowo wyłączniki o znamionowej zdolności wyłączania 6 kA czy 10 kA. Nie jest to jednak parametr, który można wybierać wyłącznie według zasady „im więcej, tym lepiej”. Powinien być odpowiedni do parametrów instalacji i miejsca zastosowania, ale w praktyce w przeważającej większości instalacji mieszkalnych 6kA jest wystarczające, natomiast nie zwalnia to projektanta od zweryfikowania tego założenia przy każdym projekcie. 

Prądy zwarciowe przekraczające 6000A występują raczej w instalacjach przemysłowych, gdzie mamy często bardzo duże transformatory mocy oraz bardzo duże przekroje kabli zasilających co ma ogromny wpływ na impedancję pętli zwarcia oraz prąd zwarciowy. 

Najpierw obwód, później zabezpieczenie

Dlatego zasada powinna być prosta: najpierw określamy odbiornik i jego wymagania, następnie dobieramy kabel do warunków instalacji, sprawdzamy wymagane parametry obwodu, a dopiero na końcu dobieramy aparat w rozdzielnicy.

Nie odwrotnie.

B10 dla oświetlenia i B16 dla gniazd są bardzo popularnymi rozwiązaniami i w znacznej większości odpowiednimi, ale powinny być wynikiem wcześniejszej analizy, a nie punktem wyjścia do niej.

Jeżeli solidnie sporządzisz wykaz obwodów korzystając z mojego arkusza lub z modułu podziału na naszej platformie dla elektryków i określisz ich podstawowe parametry, to możesz skorzystać z automatycznego generatora rozdzielnic który również udostępniamy na strefaelektryki.pl. Generator pomaga podzielić przygotowane obwody pomiędzy poszczególne zabezpieczenia, uwzględniając moce obwodów oraz dobierając odpowiednie wyłączniki RCD i MCB.

Jak działa taki generator możesz sprawdzić oglądając ten film:

 

Przy bardziej nietypowych odbiornikach – pompie ciepła, ładowarce EV, dużej płycie indukcyjnej, warsztacie czy instalacji z własnym źródłem energii – automatyczny dobór warto jednak traktować jako element procesu projektowego, a nie zamiennik sprawdzenia parametrów konkretnej instalacji, tymbardziej, że w obwodach rozdzielczych, czyli zasilających np. podrozdzielnice dla warsztatu czy też pompy ciepła, która będzie miała swoją własną małą skrzynkę. W takich przypadkach lepiej zastosować np. rozłącznik bezpiecznikowy z wkładkami topikowymi jako zabezpieczenie takiego obwodu zailającego podrozdzielnicę, aby uzyskać selektywność zabezpieczeń, którą może być cięzko uzyskać pomiędzy samymi wyłącznikami nadprądowymi. 

 

Ogranicznik przepięć jest wymagany przez rozporządzenie

Ochrona przeciwprzepięciowa jest kolejnym elementem, którego nie powinno się traktować jako opcjonalnego dodatku do „lepszej wersji” rozdzielnicy.

§ 183 ust. 1 pkt 10 rozporządzenia wprost wskazuje urządzenia ochrony przeciwprzepięciowej jako element wymagany w instalacjach elektrycznych.

Sam fakt zamontowania SPD nie oznacza jednak jeszcze poprawnie wykonanej ochrony. Dobór ogranicznika zależy m.in. od układu sieciowego, sposobu zasilania budynku, występowania instalacji odgromowej i przyjętej koncepcji ochrony przed przepięciami.

Aktualne wymagania dotyczące doboru i montażu aparatury, w tym urządzeń ochrony przed przepięciami, zawiera PN-HD 60364-5-53:2022-10

Szczególnie ważne jest prawidłowe wykonanie połączeń SPD. Nawet dobry ogranicznik może zapewniać znacznie gorszą ochronę, jeżeli zostanie podłączony w niewłaściwy sposób lub przy użyciu niepotrzebnie długich przewodów.

Dlatego na schemacie należy pokazać nie tylko symbol ogranicznika, ale również jego miejsce w układzie oraz powiązanie z przewodami fazowymi, neutralnym i ochronnym odpowiednio do zastosowanego układu sieciowego.

Jak prawidłowo dobrać ogranicznik do układu sieci i podłączyć go jak należy dowiesz sięz tego filmu:

PE, N i rozdział PEN

Rozporządzenie w § 183 ust. 1 pkt 2 wymaga stosowania oddzielnego przewodu ochronnego i neutralnego w obwodach rozdzielczych i odbiorczych.

Ma to bezpośrednie znaczenie dla projektu rozdzielnicy. Na schemacie trzeba jednoznacznie określić sposób prowadzenia PE i N, położenie odpowiednich listew zaciskowych oraz – jeżeli zasilanie tego wymaga – miejsce rozdziału przewodu PEN.

Szczególnej uwagi wymagają obwody za RCD. Przewodów neutralnych należących do obwodów chronionych przez różne urządzenia różnicowoprądowe nie można dowolnie łączyć. Taki błąd często ujawnia się dopiero przy uruchomieniu instalacji, kiedy RCD zaczynają pozornie przypadkowo wyłączać zasilanie.

Projektując rozdzielnicę, warto więc myśleć nie tylko o aparatach na szynie DIN, ale również o przestrzeni na listwy PE i N, przewody, mostki, grzebienie oraz czytelne prowadzenie połączeń.

Rysunek nr 4 – Przykładowe zaciski i bloki na które może być konieczne przewidzenie miejsca w rozdzielnicy (źródło: strefaelektryki.pl)

 

Przełącznik źródła zasilania – agregat, magazyn energii i falownik hybrydowy

Coraz częściej domowa rozdzielnica musi być przygotowana nie tylko na zasilanie z sieci elektroenergetycznej, ale również na zasilanie rezerwowe. Źródłem może być agregat prądotwórczy, magazyn energii współpracujący z falownikiem hybrydowym albo układ wykorzystujący oba te rozwiązania.

W takim przypadku jednym z ważniejszych elementów projektu staje się przełączanie źródeł zasilania. Może być ono realizowane ręcznie za pomocą przełącznika sieć–0–agregat lub automatycznie przez układ SZR. Kluczowe jest zapewnienie odpowiedniej blokady, aby źródło rezerwowe nie mogło niekontrolowanie podać napięcia w kierunku sieci elektroenergetycznej.

Nie wystarczy więc kupić agregatu i podłączyć go do przypadkowego gniazda w domu. Zasilanie rezerwowe powinno mieć wydzielony punkt przyłączenia i prawidłowo zaprojektowany układ przełączający, uwzględniający m.in. sposób przełączania przewodów czynnych, układ sieciowy, ochronę przeciwporażeniową, uziemienie, zabezpieczenia nadprądowe oraz działanie RCD również podczas pracy ze źródła rezerwowego.

Magazyn energii i falownik hybrydowy

Nie każdy falownik fotowoltaiczny może zasilać dom podczas zaniku napięcia w sieci. Standardowy falownik sieciowy po utracie napięcia sieciowego powinien przestać zasilać sieć. Do podtrzymania instalacji potrzebny jest falownik oraz układ posiadający odpowiednią funkcję backup/EPS.

W zależności od producenta wyjście rezerwowe może zasilać tylko wydzieloną grupę odbiorów albo – przy odpowiednio zaprojektowanej instalacji – większą część budynku lub nawet cały budynek. Z tego powodu już podczas projektowania rozdzielnicy warto zdecydować, które obwody rzeczywiście mają działać podczas awarii sieci.

 

Zwykle nie ma potrzeby podtrzymywania wszystkich odbiorników. Na sekcji rezerwowej można pozostawić np. lodówkę, oświetlenie, automatykę kotła, rekuperację, router, alarm, wybrane gniazda czy urządzenia sterujące. Płyta indukcyjna, grzałki, przepływowy podgrzewacz lub inne odbiorniki dużej mocy mogą natomiast bardzo szybko przeciążyć falownik albo rozładować magazyn.

A co, jeśli mamy magazyn energii i agregat?

Jeszcze ciekawszy jest układ, w którym budynek posiada sieć, magazyn energii z falownikiem hybrydowym oraz agregat prądotwórczy. Możliwe jest wtedy stworzenie instalacji, w której podczas zaniku sieci odbiory są początkowo zasilane z magazynu, a po jego rozładowaniu lub przy większym zapotrzebowaniu uruchamiany jest agregat.

Niektóre systemy hybrydowe mają nawet dedykowane wejście generatora i mogą sterować jego uruchomieniem. Nie jest to jednak funkcja uniwersalna – możliwość podłączenia agregatu, wymagania dotyczące jego parametrów oraz sposób przełączania należy zawsze sprawdzić w dokumentacji konkretnego falownika.

Przy takim rozwiązaniu schemat rozdzielnicy robi się zdecydowanie bardziej rozbudowany. Trzeba jednoznacznie określić skąd w danym stanie pracy pochodzi energia, które odbiory mogą być zasilane oraz w jaki sposób realizowane są przełączanie, zabezpieczenia i ochrona przeciwporażeniowa. Szczególnej uwagi wymaga również przewód neutralny oraz sposób tworzenia warunków właściwych dla zastosowanego układu sieciowego podczas pracy wyspowej.

Dlatego jeżeli już podczas budowy domu przewidujesz w przyszłości agregat, magazyn energii lub falownik hybrydowy, warto uwzględnić to w projekcie rozdzielnicy nawet wtedy, gdy urządzenia zostaną zamontowane dopiero za kilka lat. Pozostawienie odpowiedniej przestrzeni, wydzielenie obwodów rezerwowych i przygotowanie tras kablowych jest znacznie prostsze niż późniejsza przebudowa całej rozdzielnicy.

 

Ile miejsca zostawić w rozdzielnicy

Obudowa dobrana dokładnie do liczby zaplanowanych modułów jest zwykle pozorną oszczędnością.

Rozdzielnica musi zapewniać nie tylko miejsce na aparaty, ale również możliwość wykonania połączeń, zachowania odpowiednich promieni gięcia przewodów, zamontowania listew zaciskowych i pozostawienia czytelnej przestrzeni serwisowej.

W domu jednorodzinnym rozsądnie jest przewidzieć również rezerwę na przyszłą rozbudowę. Nie chodzi wyłącznie o kilka pustych pól na końcu ostatniego rzędu. Rezerwa powinna być rzeczywiście możliwa do wykorzystania bez przebudowy połowy rozdzielnicy.

Ma to szczególne znaczenie, jeśli w przyszłości może pojawić się fotowoltaika, magazyn energii, pompa ciepła, klimatyzacja, ładowarka EV, sterowanie roletami, instalacja alarmowa albo dodatkowa automatyka.

Jeżeli takie wyposażenie jest dopiero rozważane, nie zawsze trzeba od razu kupować całą aparaturę. Warto natomiast już podczas projektowania pozostawić odpowiednią przestrzeń i zaplanować sposób doprowadzenia przyszłych obwodów, np. układając w instalacji puste rury instalacyjne od rozdzielnicy do różnych miejsc w budynku.

Opis rozdzielnicy też jest częścią dobrego projektu

Nawet bardzo dobrze wykonana rozdzielnica traci dużą część swojej funkcjonalności, jeśli po zamknięciu drzwi nikt nie wie, który aparat za co odpowiada.

Każdy obwód powinien mieć jednoznaczne i trwałe oznaczenie. Zamiast opisów typu „gniazdka”, „światło” czy „góra” lepiej stosować nazwy pozwalające bez otwierania dokumentacji ustalić zakres danego obwodu.

Przy większej liczbie aparatów warto przygotować spójny system numeracji zgodny ze schematem. Jeżeli QF12 na dokumentacji oznacza zabezpieczenie gniazd kuchennych, takie samo oznaczenie powinno znaleźć się w rozdzielnicy.

Więcej na ten temat przeczytasz w artykule Program do opisywania rozdzielnic elektrycznych – czy jest Ci potrzebny?

Schemat to dopiero początek odbioru

Nawet najbardziej szczegółowy schemat nie potwierdza jeszcze, że instalacja została wykonana prawidłowo. Po zakończeniu montażu konieczne jest jej sprawdzenie.

Podstawowym odniesieniem jest tutaj PN-HD 60364-6:2016-07 wraz z późniejszymi zmianami, dotycząca sprawdzania instalacji elektrycznych niskiego napięcia. Obejmuje ona zasady oględzin, prób i pomiarów wykonywanych w celu zweryfikowania zgodności instalacji z wymaganiami.

W praktyce sprawdzeniu podlegają między innymi ciągłość przewodów ochronnych, rezystancja izolacji, skuteczność ochrony przez samoczynne wyłączenie zasilania oraz działanie urządzeń różnicowoprądowych. Zakres badań powinien odpowiadać konkretnej instalacji.

Równie ważna jest zgodność dokumentacji ze stanem faktycznym. Jeżeli podczas montażu zmieniono aparat, przewód, podział obwodów albo sposób sterowania, schemat należy każdorazowo zaktualizować. Dokumentacja powykonawcza ma pokazywać instalację, która rzeczywiście znajduje się w budynku, a nie jej pierwszą wersję projektową.

Co NIE MUSI BYĆ w rozdzielnicy, ale warto to przewidzieć?

Poza aparatami wynikającymi bezpośrednio z wymagań instalacji w rozdzielnicy można zastosować również elementy, które zwiększają bezpieczeństwo obsługi, czytelność oraz wygodę późniejszego serwisowania.

Jednym z nich jest rozłącznik izolacyjny pełniący funkcję głównego rozłącznika rozdzielnicy. Potocznie nazywa się go FR. Nie jest niezbędny, ale pozwala jednym ruchem odłączyć wszystkie przewody czynne zasilające rozdzielnicę i stworzyć widoczną, jednoznaczną granicę pomiędzy częścią zasilającą a odpływami. Jego prąd znamionowy i liczba biegunów muszą być oczywiście odpowiednio dobrane do instalacji, należy pamiętać, że taki rozłącznik nie jest zabezpieczeniem automatycznym, działa tylko ręcznie, więc jego prąd znamionowy musi byc zawsze wyższy niż zabezpieczenie przedlicznikowe. Najczęściej stosuje się rozłączniki 63A lub 100A. 

Alternatywą dla rozłącznika izolacyjnego może być rozłącznik bezpiecznikowy wyposażony we wkładki topikowe. Oprócz możliwości rozłączania zapewnia on ochronę zależną od zastosowanych wkładek. Takie rozwiązanie może być przydatne m.in. wtedy, gdy chcemy uzyskać odpowiednią koordynację lub selektywność zabezpieczeń albo dodatkowo zabezpieczyć elementy znajdujące się dalej w instalacji. Nie należy jednak dobierać wkładek wyłącznie na podstawie prądu znamionowego rozdzielnicy – trzeba uwzględnić również zabezpieczenia znajdujące się wcześniej i później.

Przydatnym i niedrogim dodatkiem są również lampki kontrolne obecności napięcia. W instalacji trójfazowej można zastosować trzy osobne kontrolki L1, L2 i L3 lub jeden zespolony aparat 3 fazowy aby zaoszczędzić miejsce w rozdzielnicy. Dzięki lampkom po otwarciu rozdzielnicy od razu widać obecność napięcia na poszczególnych fazach. Jest to szczególnie wygodne przy diagnostyce zaniku jednej fazy.

Trzeba jednak pamiętać, że obwód lampek kontrolnych również wymaga prawidłowego zabezpieczenia. Nie powinno się podłączać cienkich przewodów 1,5mm2 prowadzących do kontrolek bezpośrednio za aparatem o dużym prądzie znamionowym (np. 40A). W zależności od zastosowanego rozwiązania można przewidzieć dla nich niewielki wyłącznik nadprądowy, np. B2 lub B6, albo odpowiednio dobrane zabezpieczenie topikowe. Należy przy tym sprawdzić wymagania producenta kontrolek, przekrój przewodów oraz zdolność zabezpieczenia do wyłączenia spodziewanego prądu zwarciowego.

W rozdzielnicy można przewidzieć także inne elementy pomocnicze, np. woltomierz, amperomierz, licznik energii, przekaźnik kontroli faz, styczniki czy przekaźniki priorytetowe. Nie są one obowiązkowym wyposażeniem każdej domowej rozdzielnicy, ale w odpowiednio zaprojektowanej instalacji mogą znacznie zwiększyć jej funkcjonalność.

Warto więc pozostawić na takie urządzenia kilka wolnych modułów. Nawet jeśli nie zostaną zamontowane podczas budowy domu, pozostawiona rezerwa może później oszczędzić konieczności wymiany całej obudowy.

Dobra rozdzielnica zaczyna się przed montażem

Najwięcej problemów w domowych rozdzielnicach nie wynika z braku pojedynczego aparatu. Problemem częściej jest brak wcześniejszego planu skutkujący zakupem źle dobranych aparatów czy brakiem miejsca.

Rozporządzenie w sprawie warunków technicznych wymaga m.in. stosowania ochrony różnicowoprądowej, wyłączników nadprądowych, selektywności zabezpieczeń, oddzielnych przewodów PE i N oraz ochrony przeciwprzepięciowej. Szczegółowe rozwiązania trzeba następnie dobrać zgodnie z charakterem instalacji, obliczeniami, dokumentacją urządzeń i odpowiednimi normami serii PN-HD 60364.

Dopiero połączenie tych wymagań z rozsądnym podziałem obwodów, odpowiednią wielkością obudowy, czytelnym opisem i miejscem na przyszłą rozbudowę daje rozdzielnicę, która będzie wygodna nie tylko w dniu odbioru.

Dobrze zaprojektowana rozdzielnica powinna być czytelna również za pięć czy dziesięć lat – kiedy pojawi się nowy odbiornik, instalacja fotowoltaiczna, magazyn energii albo konieczność znalezienia usterki. Właśnie dlatego schemat warto przygotować zanim pierwszy aparat trafi na szynę DIN.

Rysunek nr 5 – Widok przykładowej rozdzielnicy przygotowanej dla klienta do wysyłki na palecie (źródło: zpe24.pl)

Dodaj komentarz